Gdzie są najlepsze jagodzianki w Warszawie?

Trwa sezon na jagodzianki. Oto 5 adresów pachnących maślaną kruszonką, drożdżowym ciastem i słodyczą jagód. 

Napisanie tego tekstu kosztowało mnie parę sczerniałych zębów i przynajmniej jedną fałdę na brzuchu. Mam nadzieję, że na niej się skończy sezon na jagody, bo poszukiwanie najlepszej jagodzianki uzależnia. Za każdym rogiem czai się przecież jakaś cukiernia! A czytelnicy co chwila podrzucają adresy do sprawdzenia. Każą jechać do Brwinowa, Jarzynowa, Olsztynka, Rembertowa czy tam innego Makowa!

Nim kompletnie zwariuję i zacznę krążyć koleją po całym kraju w poszukiwaniu słodkich bułek z jagodami, to podzielę się z wami odkryciami na polu jagód stricte warszawskim.

1. Najlepszą jagodziankę zjadłam u Gesslerów

W dwóch miejscach.
A tak.
Bo pierwsza zachwyciła mnie ta od Piotra Gesslera z cukierni Cukier Puder przy ulicy Noakowskiego 10

Okrąglutka, korpulentna i mimo swojego niezbyt dużego rozmiaru – ciężka od jagód i kruszonki. Daleko jej do klasycznego wrzecionowatego kształtu i typowej błyszczącej skórki. Cały wierzch przykrywa bowiem nie warstwa ale cała hałda maślanej kruszonki tak ponętnej, że chce się ją podważyć palcem i wydłubać jeszcze przed zjedzeniem całości. Pod nią jest lekkie jak obłok cieniutkie ciasto drożdżowe, pękające pod naporem dojrzałych i soczystych jagód. W smaku i teksturze świetnie się to wszystko komponuje: nęcące masełkiem miękkie jak kołderka ciasto drożdżowe z chrupkością kruszonki i soczystą kwaskowatością owoców (9 zł).

Druga była od Magdy Gessler, czyli z cukierni Słodki Słony przy ulicy Mokotowskiej 45

Mówią, że właśnie tak smakuje szczęście i ja się z tym absolutnie zgadzam, choć ma ono swoją dość wysoką cenę. Jagodzianki u Madzi są najdroższe w mieście. Kosztują 15 zł, ale są tych pieniędzy warte. Zarówno pod względem gabarytów jak i samego składu, zjadając je zamiast obiadu możecie równie dobrze zapomnieć o kolacji. Już po pierwszym kęsie ośrodek przyjemności w mózgu przeżywa potężny wstrząs. Myślę, że dzieje się tak za sprawą zarówno sporej ilości cukru pudru i kruszonki jak i samej proporcji masła do jagód, która na oko ma się jeden do jednego.

Magda G. i Piotr G. macie u mnie pierwsze miejsce ex aequo – możecie mi teraz kupić w prezencie karnet na siłownie.

Pozostała czwórka miejsc

 

  1. Kukułka, ul. Mokotowska 52, jagodzianki po 8 złotych – nowiutka cukierenka tuż obok Przegryzia. Pstrokata i przekorna jak to kukułka. Jagodzianki kształt mają jednak klasyczny, kruszonki odpowiednią ilość, a ciasto drożdżowe, które skrywa strzelające na języku jagody, wręcz modelowo wyrośnięte i puszyste, a do tego obsypane cukrem pudrem.

  1. Być Może, plac Unii Lubelskiej/ul. Bagatela 14, jagodzianki po 8 złotych – w popularnym i słynącym z drożdżowych wypieków bistro na gorące jagodzianki można trafić aż trzy razy w ciągu dnia. Takie gorące z pieca smakują wybornie! Ciasta jest mało, bo najważniejsze są jagody. Jest ich tu bardzo dużo jak i osypującej się w dekolt kruszonki.

 

  1. Hala Mirowska, stoisko 49, jagodzianki na wagę, 40 zł za kg – stoisko znajduje się pod zadaszeniem pomiędzy Halą Mirowską a Halą Gwardii. Można tu także kupić pieczywo i inne słodkie wypieki, ale uwagę zwracają filigranowe, okrąglutkie i lekko obsypane subtelną kruszonką jagodzianki. Za jedną zapłacicie około 4 złotych i będą to głównie upchane kolanem w cieniutką kieszonkę z ciasta drożdżowego świeże jagody. Mały grzeszek a jak cieszy!
hala mirowska jagodzianki
  1. Perełka, ul. Graniczna 4, okolice Hali Mirowskiej, 7 zł – nazwa idealnie pasuje do tego miejsca z 50-letnią tradycją. To okienko w ścianie wieżowca, z którego unoszą się obłoki zapachu cukru i masła. Wystarczy przykleić nos do szyby, by przekonać się, że prócz jagodzianek są tu inne wspaniałe sezonowe wypieki. Powstają w manufakturze pod podłogą cukierenki, w piwnicy, w której od lat pracuje właściciel. Jagodzianki to właściwie same jagody obleczone tylko w cienką warstwę bardzo delikatnego, elastycznego i ciągnącego się ciasta.

A co z resztą?

Odwiedziłam także parę małych miejsc jak i sieciowych cukierni, ale żeby się nad nimi nie pastwić – pominę je po prostu milczeniem. W końcu chodzi tu tylko o jagodzianki. W przyszłym roku na pewno będą lepsze.

Piszcie swoje typy. Tylko proszę nie każcie mi wsiadać do PKP.

Nakarmiona Starecka jest również na Facebooku i Instagramie. Zapraszam 🙂