El Czori – latynoskie kanapki z bazaru

Bazar Lotników to miejsce egzotyczne. Nie na tyle jednak, żeby zakładać argentyńsko-chilijski fast food pomiędzy wietnamskimi krynolinami na studniówkę, psim fryzjerem a lombardem.

A jednak, takie niespodzianki wciąż się zdarzają i za to kocham bazary, za pewien odprysk od normy, kombinatorkę i kreację wymuszoną ograniczonymi środkami. Tu jest właśnie tak, prawdziwie, żeby się podeprzeć moim ulubionym przysłówkiem w kontekście gastronomii (choć nie tylko), zatem obskurna buda El Czori kamufluje się żywym kolorem ścian i rozdygotanym szlaczkiem na ulotce, ale wiemy już z daleka, że latynoska to może być tylko w gębie.

I jest, bo za ladą, na której mogłyby się kisić polskie „zapieksy”, stoją wyszczerzeni Gonzalo i Cristian.

Buenos dias – oni do mnie, i dalej coś po swojemu, bo dla hiszpańskojęzycznych jest zniżka. Nie tym razem, nie ze mną, ale mimo to uśmiechy nie gasną, następuje prezentacja krótkiego, kanapkowego menu.

Czoripan (chrupiąca bułeczka z kiełbaską, pomidorem i sałatą, 12 zł), czegusan (grillowana wieprzowina z tymi samymi dodatkami, 14 zł), a dalej w menu już wołowina – czisbeef (z serem i cebulką, 17 zł), czurassco (z pomidorem i sałatą, 17 zł), czakarero (z pomidorem i zieloną fasolką, 15 zł) oraz wegetariańska wersja – czevege (z grillowaną cukinią i świeżymi warzywami).

Do wszystkich kanapek El Czori są sosy do wyboru – argentyński czimiczurri (z cebulki, czosnku, zielonej pietruszki, z dodatkiem pieprzu, mielonej ostrej papryki i papryczek chili) oraz chilijski pebre (z kolendry, czosnku, pomidorów, soku z cytryny). Wielbiciele ostrego mogą sobie jeszcze w El Czori chlapnąć jalapeño.

Co jakiś czas Gonzalo i Cristian uzupełniają ofertę o empanady, znów w wersji argentyńskiej (wołowina, cebulka, zielona oliwka) lub chilijskiej (wołowina, cebulka, czarna oliwka, rodzynki i jajko), antrykot na koniu (grillowane mięso z sadzonym jajkiem, w zestawie z frytkami lub ze świeżymi warzywami).

A na deser w El Czori można spróbować alfajores, czyli ciasteczek wypełnionych dulce de leche i oblanych mleczną czekoladą.

Za pierwszym razem wpadam do El Czori tuż przed wywiadem. Zamawiam szybko kanapkę i niesiona latynoską energią lecę dalej. Doprawionego na ostro czurassco pożeram w drodze. Jaką ma moc, przekonuję się po zadaniu pierwszego pytania mojemu rozmówcy – zieję na niego całą mocą kuchni Ameryki Łacińskiej. Muy bien! Wracam na bazar po jeszcze, bułeczki są chrupiące, sycące, a mięso rozpala zmysły. Po takiej przekąsce chce się biegać przez parę godzin.

Vamos El Czori!

El Czori
al. Lotników 1, Bazar Lotników, pawilon 141
Warszawa